Z powodzeniem uprawiał sport w KL Auschwitz, Neugamme i w Bergen Belsen - numer obozowy 77, Tadeusz Pietrzykowski
...W latach 1941-1942 walki
odbywały się w bloku nr 2, w łaźni oraz na placu obok kuchni, na prowizorycznym
ringu, specjalnie przygotowanym przez obozowych stolarzy. W późniejszym okresie
w Oświęcimiu stanął profesjonalny ring z linami, a walki prowadzili sędziowie....
...Niemcy postanowili przetransportować więźniów do
Bergen-Belsen. W miejscowości Zelle pociąg z więźniami zatrzymał się pośród
wagonów załadowanych amunicją. W tym samym czasie amerykańskie samoloty
rozpoczęły bombardowanie stacji. Spośród 4 tys. przewożonych więźniów ocalało
tylko około 300... http://katowice.gazeta.pl/katowice/2029020,35019,11019346.html
Jak
poinformowała "Nasz Dziennik" Halina Wójcik-Morhoefer, działaczka
Stowarzyszenia Polskich Kombatantów T.z w Hamburgu, nieznani sprawcy
zniszczyli tablicę znajdującą się obok polskiego pomnika ofiar obozu w
Neuengamme. Była ona poświęcona 6 tys. przywiezionym po upadku
Powstania Warszawskiego Polakom, którzy później zostali zamordowani
przez Niemców w obozie koncentracyjnym. Ogółem w czasie wojny więziono w
nim 18 tys. Polaków - około 15 tys. mężczyzn i blisko 3 tys. kobiet
(...). read on
Muzeum Pomordowanych na Kresach musiało by zbadać także zbrodnie żydów na Polakach na terenach wschodniej Rzeczypospolitej
Stanisław
SrokowskiBrak Muzeum Kresów, Pomnika pomordowanych
na Kresach Polaków w stolicy kraju to hańba rządzących. Nie wiem, gdzie i kiedy
powstanie takie muzem. A chciałbym wiedzieć.
Stefan
KosiewskiMuzeum Pomordowanych na Kresach jako
placówka naukowa musiało by zbadać także zbrodnie żydów na Polakach na terenach
wschodniej Rzeczypospolitej bracia Bielscy, Naliboki, ludobójcy żydowscy,
wyszukiwarki po wrzuceniu tych słów pokazują nieco prawdy, a ludzie piszący
książki na temat zbrodni na Wołyniu unikają tego tematu, Isakowicz-Zaleski,
Siemaszko, itp. kryptosyjonisci
Stanisław
SrokowskiZ tego, co wiem, IPN prowadzi badania na
temat partyzantki braci Bielskich i zbrodni, jakich się dopuszczali na Polakach.
W tym także w miasteczku Naliboki. Takich niezbadanych do końca wątków jest
znacznie węcej.
Armia Sowiecka weszła do opuszczonego przez Niemców Auschwitz; nie było wyzwolenia! Po 1945 więziono nadal w obozie ludzi
(...) Obóz macierzysty - Auschwitz I - mógł pomieścić około 30 tys. więźniów. Otoczony był czterometrowym drutem kolczastym podłączonym do wysokiego napięcia. Na słupach, ogradzających obóz, płonęły reflektory, a na wieżach rozstawieni byli strażnicy, pełniący swoją służbę dniem i nocą. Między wieżami znajdowały się bunkry przeciwlotnicze. Brama wjazdowa, znajdująca się od strony północnej ozdobiona była napisem "Arbeit macht frei" - "Praca czyni wolnym". Te prześmiewcze słowa podkreślały jedynie nienawiść Niemców do innych narodów. Obóz w Brzezince - Auschwitz-Birkenau II - mógł pomieścić około 150 tys. ludzi. Również był otoczony drutem kolczastym pod napięciem, jednak wewnątrz dodatkowo poprzedzielano teren obozu na sektory. Cały obóz w Brzezince zajmował około 175 ha a otoczony był płotem o łącznej długości 16 tys. metrów. Przed Polakami przybyłymi do Auschwitz 14 czerwca znaleźli się tam przewiezieni z obozu Sachsenhausen niemieccy kryminaliści. Otrzymali oni numery od 1 do 30. Z kolei pierwszym więźniem Auschwitz, będącym nie-Polakiem był Czech przybyły tam 6 czerwca 1941 roku. Lista zewidencjowanych więźniów sięga 400 tys. ludzi, z czego zginęło aż 350 tys. Jednak wg. ustaleń Najwyższego Trybunału Narodowego w Auschwitz zginęło jeszcze 2,5 mln ludzi, nie ujętych w niemieckich statystykach (prawdopodobnie dane te mogą być zawyżone, dokładna ilość ofiar nigdy nie została ustalona). Auschwitz został wyzwolony dopiero 27 stycznia 1945 roku przez wkraczającą na te tereny Armię Czerwoną (...) http://zadane.pl/zadanie/1614699
Idol większy od Gieremka, Kuronia i Michnika razem do kupy wziętych!
Szkoda, że nie walczył w Getto z Edelmanem, bo może by to powstanie
żydowskie inaczej wyglądało. kulturzentrum vor 1 Minute acotytamwiesz
vor 3 Wochen
książki pełne uroku, piosenki nieco mniej wg mnie. pijak , menel ,
złodziej, szabrownik - taki też był grzesiuk. Moim idolem na pewno nie
jest (w dodatku LEWAK..) http://sowa-frankfurt.ning.com/video/szkoda-ze-nie-walczyl-w-getto
Dariusz Ratajczak ( ur. 1962), historyk, absolwent Uniwersytetu
Adama Mickiewicza w Poznaniu, doktor nauk humanistycznych. Do kwietnia 2000 r.
adiunkt w Instytucie Historii Uniwersytetu Opolskiego. Autor ,,Polaków na
Wileńszczyźnie 1939 - 1944'' (Opole 1990); ,,Świadectwa księdza Wojaczka''
(Opole 1994); ,,Krajowej Armii Podziemnej 1945-1952'' (współautor, Opole-Gliwice
1996), ,,Tematów jeszcze bardziej niebezpiecznych'' (Kociaty - New York 2001). W
roku 1999 opublikował zbiór felietonów historycznych zatytułowany ,,Tematy
niebezpieczne'' (Opole 1999, Warszawa 1999, Boston 1999). W jednym z nich
zreferował poglądy tzw. rewizjonistów holokaustu, co stało się powodem
bezprzykładnych ataków na osobę autora ze strony publicystów ,,Gazety
Wyborczej'', tropicieli polskiego antysemityzmu oraz środowisk żydowskich -
krajowych i zagranicznych.
(...) w 1999 roku opublikowałem publicystyczną książeczkę pt. "Tematy niebezpieczne".
W książce tej w jednym z podrozdziałów poruszyłem sprawę tzw. rewizjonizmu
holokaustu, przytoczyłem tezy głoszone przez rewizjonistów holokaustu bez mojego
komentarza autorskiego... i to się pewnym gremiom nie spodobało...
J.
Telejko: Panie Dariuszu, kim są rewizjoniści holokaustu?
D. Ratajczak:
Rewizjoniści holokaustu są środowiskiem złożonym z naukowców , dziennikarzy,
publicystów. Przede wszystkim to prawdziwie międzynarodowe grono uważa, że
żydowski holokaust nie był wydarzeniem wyjątkowym w XX wieku, że ten straszliwy
XX wiek, który na szczęście skończył się, dotykał także tragediami inne nacje,
inne narody: a więc Polaków, Cyganów, Japończyków, Ormian, Rosjan, Ukraińców
itd. Dlatego twierdzą, że właściwie żadna nacja, żaden naród nie ma monopolu na
cierpienie, w tym ciężko doświadczony podczas ostatniej wojny naród żydowski.
Tymczasem dzieje się tak, że niektóre środowiska żydowskie chcą wmówić światu,
że holokaust był jakby osią martyrologiczną XX wieku. Co więcej, osią
martyrologiczną historii całego świata. Oczywiście tą podstawową
rewizjonistyczną tezę uzupełniają inne poglądy. Na przykład taki, że podczas II
wojny światowej nie zginęło 6 mln Żydów, tylko mniej. Ta teza jest o tyle do
obrony, że jeszcze 15 - 16 lat temu twierdzono, że w straszliwej mordowni
hitlerowskiej w Auschwitz - Birkenau zginęło 4 - 4,5 mln ludzi. Dzisiaj
oficjalnie władze Muzeum Oświęcimskiego twierdzą, że milion, milion sto... No
więc mamy w tym jednym przypadku różnicę trzech milionów. To są rzeczy, które
trzeba badać i sprawdzać. Na tym polega praca historyka. Tymczasem możni tego
świata twierdzą, iż "prawdy uświęcone" dyskusji nie podlegają. Czy na tym polega
wolność badań naukowych? Czy nie nazwiemy tego cenzurą? A ja po prostu mówię:
dajcie spokój historykom, zapewnijcie historii autonomię. Dajcie jej żyć.
Właśnie - dajcie jej żyć. Czy żądam zbyt wiele?
J. Telejko: Kogo dotknęła
i obraziła Pana publikacja "Tematy niebezpieczne"?
D. Ratajczak: Widzi
Pan, to jest właśnie bardzo dziwne - chyba najmniej samych Żydów, dlatego, że
głosów "anty-ratajczakowskich" w wydaniu środowisk ściśle żydowskich było
stosunkowo mało i pojawiły się nieco później. Co więcej, chciałbym wymienić z
nazwiska jednego polskiego Żyda, pana Jana Stopczyka- człowiek ten przeżył
Auschwitz - który bardzo mocno mnie bronił. Wysłał nawet stosowny list na ręce
opolskiej prokuratury z uwagą: "cenię Ratajczaka za odwagę, nie zamykajcie ust
młodemu pokoleniu". Natomiast "centralą" walczącą z moją skromną osobą była
forpoczta "postępu" w Polsce - "Gazeta Wyborcza", która całą sprawę nagłośniła i
w ciągu 24 godzin ze znanego w Opolu i - tak jak Pan powiedział - lubianego
wykładowcy stałem się banitą, czy ściganym infamusem. W ciągu kilkunastu godzin
zostałem zawieszony w prawach nauczyciela akademickiego, a potem, po
neostalinowskim wewnętrznym śledztwie, wyrzucono mnie z uczelni. I oczywiście
założono przeciwko mnie sprawę sądową, która ciągnęła się miesiącami.
J.
Telejko: ...wiem, że się skończyła już ta sprawa. Jaki był werdykt
sądu?
D. Ratajczak: Sprawa zaczęła się w 1999 roku a zakończyła w 2001.
Ostatecznie warunkowo umorzono ją ze względu na niską szkodliwość społeczną. Ja
wprawdzie w sądzie cały czas tłumaczyłem, że przecież nie wyrażałem własnego
zdania co do tez głoszonych przez rewizjonistów holokaustu, podkreślałem, że
jedynie referowałem problem (a to wolno mi było robić), chciałem także powołać
stosownych ekspertów w osobach pp. profesorów Rainy i Bendera, ale sąd
pozostawał niewzruszony. Uznał, że sam jest władny określić, czy referowałem
poglądy, czy też się z nimi zgadzałem. Widzi Pan, od samego początku sprawa była
"szyta grubymi nićmi"... Nie miałem zbyt wielkich szans, bo proszę zdać sobie
sprawę z jednej rzeczy : jednostka wobec systemu jest niczym, tak samo, jak
błogo śpiący na ulicy człowiek wobec walca kierowanego przez szaleńca. Mogę
powiedzieć tak: zachowałem twarz, walczyłem o nią, ale na wyrok uniewinniający w
100% oczywiście nie miałem szans. Raz jeszcze powtórzę: sprawa była od samego
początku "kręcona z góry", szły dyrektywy z ministerstwa sprawiedliwości, że
trzeba szybko "tego Ratajczaka załatwić". Jeżeli bowiem nie zrobimy tego teraz,
za chwilę pojawią się następni, którzy zaczną drążyć "bardzo niebezpieczny
temat" . Mój Boże, czegóż to "nasze elity" nie wypisywały w tamtych czasach o
mnie. Wysyłano mnie do zakładów psychiatrycznych, twierdzono, że moja sprawa
może wpłynąć na stosunki polsko-żydowskie. Istna paranoja, "dom wariatów". Taki
to był cyrk i takie występujące w nim małpy. Doprawdy żyjemy w ciekawych
czasach. I "ciekawi" ludzie nami rządzą (...).
J. Telejko: Porozmawiajmy teraz o naszej rzeczywistości. Sytuacja, która jest
obecnie w Polsce przypomina troszeczkę sytuację tuż po "rewolucji" - rząd swoje,
społeczeństwo swoje i ta przepaść między rządem a społeczeństwem pogłębia się.
Mnoży się korupcja, afery. Jak Pan, jako historyk, ocenia obecną sytuację w
Polsce? Czy nastąpi jakiś przełom i społeczeństwo dokona dobrego
wyboru?
D. Ratajczak: Myślę, że ten przełom w końcu nastąpi. W historii
Polski od co najmniej 200 lat mamy kłopoty z elitami politycznymi zaczynając od
epoki saskiej, a kończąc na SLD. To musi się kiedyś skończyć . Ludzie wielkie
nadzieje wiązali z AWS-em, ale jak Pan doskonale pamięta "nasi" zdradzili, stali
się "onymi". Wielkie nadzieje wiązano z SLD - znowu zdradzono naiwną masę.
Społeczeństwo musi wreszcie jasno określić, czego i kogo chce. Musimy w końcu
wybrać narodowe polskie elity - takie elity, które nas nigdy nie zawiodą. Ludzie
nie są tacy głupi, jak się niektórym przedstawicielom elit politycznych wydaje.
Jeżeli Polacy głosowali np. za Unią Europejską (ponad 70 %) i dzisiaj dowiadują
się, że warunki naszej akcesji są fatalne, to po raz kolejny przekonują się, że
pewni ludzie po prostu kłamią, więcej - kłamstwo jest organiczną cechą ich
osobowości. Zatem jest wielka potrzeba, aby Polacy uświadomili sobie, że są w
tym narodzie naprawdę ludzie porządni, którzy mogą tworzyć narodowe elity.
Trzeba tylko tych ludzi odnaleźć, trzeba tych ludzi zgrupować i trzeba na nich
zagłosować. Taki jest m.in. cel działalności Stowarzyszenia Forum Polskie,
którego mam zaszczyt być członkiem.
J. Telejko: Czy społeczeństwo polskie
pójdzie jeszcze do wyborów?
D. Ratajczak: Myślę, że tak - i do wyborów
parlamentarnych w Polsce i do tych europejskich. Będzie głosowało chyba po raz
pierwszy na ludzi, którzy dadzą temu społeczeństwu gwarancje, że o losach Polski
będą decydować Polacy, to jest środowiska nie tylko mówiące, ale przede
wszystkim czujące po polsku. Stoimy u progu walki o wszystko... o być albo nie
być naszej Ojczyzny. Na szczęście coraz więcej Polaków zaczyna zdawać sobie z
tego sprawę.
J. Telejko: Czy ta Europa, do której wchodzimy; w której
będziemy uczestniczyć, nie chce nas "zakwalifikować" jako obywateli drugiej
kategorii?
D. Ratajczak: Drugiej albo nawet i trzeciej kategorii, Panie
Redaktorze. Co więcej, Unia Europejska jest unią ponadnarodową, jest próbą
stworzenia jakiegoś mega-europejskiego państwa. Ludzie kierujący Unią Europejską
w ogóle nie myślą w kategoriach narodowych. Ich ideałem jest beznarodowe
społeczeństwo manipulowane przez "jaśnie oświecone kręgi"
polityczno-ekonomicznych "macherów". UE jest próbą realizacji starego
masońskiego marzenia o "superpaństwie". W takim układzie nie mówmy, że będzie
się rozwijała polska kultura narodowa i że pozostaniemy Polakami. Unia
Europejska w jej obecnym kształcie jest śmiertelnym wrogiem idei państwa
narodowego, względnie skrytą pod uniwersalnymi hasłami formą realizacji starych
państwowo-narodowych celów Niemiec. I tak źle, i tak niedobrze. Dlatego naszą
powinnością jest albo przekształcić ją w luźną konfederację państw narodowych,
albo, jeżeli okaże się to niewykonalne, z tej Unii wystąpić z wielkim
hukiem (...).
Wywiad (Radio Rodzina, Wrocław, A.D. 2003 r.) http://www.nacjonalista.pl/2010/06/16/zmarl-niepoprawny-historyk-dr-dariusz-ratajczak.html http://sowa.quicksnake.pl/Dariusz-Ratajczak
Wrocławianie przemarszowali dla rotmistrza
Pileckiego.
W dniu urodzin rotmistrza Witolda Pileckiego, 13 maja, w
wielu miastach Polski odbyły się marsze jego imienia, mające na celu promocję
sylwetki tego bohatera walki z dwoma totalitaryzmami - nazizmem i komunizmem. Po
raz pierwszy marsz odbył się również we Wrocławiu. Wzięło w nim udział ok. 100
osób. Uroczystość rozpoczęła się Mszą św. odprawianą w klasycznym rycie rzymskim
przez ks. prałata Stanisława Pawlaczka w kościele NMP na Piasku, który w swym
kazaniu przypomniał o postaci rotmistrza i naszych obowiązkach względem
ziemskiej Ojczyzny.
W pierwszym szeregu maszerowali m.in. Władysław
Dłużniewski (kombatant Narodowych Sił Zbrojnych), Janusz Dobrosz (były
wicemarszałek sejmu), Stanisław Zapotoczny (wrocławski działacz samorządowy)
oraz Robert Winnicki (prezes Młodzieży Wszechpolskiej), który był koordynatorem
marszu we Wrocławiu. Uczestnicy nieśli ze sobą flagi biało-czerwone i
pochodnie.Wśród wykrzykiwanych haseł znalazły się m.in.: "Marsz rotmistrza
Pileckiego!", "Jestem dumny, że jestem polakiem!", "Nasza pamięć naszą siłą!",
"Cześć i chwała bohaterom!" i - w związku z przypadającą w tym roku 600tną
rocznicą wielkiej bitwy - "Dziękujemy wam za Grunwald!". Przemarsz zakończył się
pod pomnikiem Bolesława Chrobrego, gdzie zgromadzeni wspólnie odczytali
Przesłanie Pana Cogito Zbigniewa Herberta i odśpiewali hymn narodowy.
From The Times, March 12, 2009. Kamil Tchorek: Double life of Witold Pilecki,
the Auschwitz volunteer who uncovered Holocaust secrets.
It was perhaps
the bravest act of espionage of the Second World War. After voluntarily being
imprisoned in the Auschwitz concentration camp for 2½ years, and smuggling out
its darkest secrets to the Allies, Witold Pilecki overcame a guard and, with two
comrades, escaped almost certain death.
Now new details have emerged of
the extraordinary tale of the Polish officer who hatched a plot with the
country's resistance to be rounded up by the occupying Germans in September 1940
and sent to the most notorious Nazi extermination centre.
At the time
Auschwitz was predominantly a camp for captured resistance fighters, although
Jews and anyone considered a threat to the Nazi regime were also being sent
there.
Newly released documents from the Polish archives reveal how Mr
Pilecki, going under the false name Tomasz Serafinski, went about setting up an
underground resistance group in the camp, recruiting its members and organising
it into a coherent movement (...).
10 kwietnia 2010 mój Tatuś, Andrzej Sariusz-Skąpski, prezes Zarządu Federacji Rodzin Katyńskich, miał nad grobami w Katyniu, nad grobem swego Ojca, powiedzieć te słowa.
Chciałabym, aby przyjęli je ode mnie wszyscy, którzy zechcą zmówić modlitwę za wieczny spokój mojego Taty.
Szanowna Pani, proszę przyjąć wyrazy współczucia z powodu śmierci Pani Ojca w katastrofie samolotowej nad Smoleńskiem; nadesłane przez Panią planowane wystąpienie Pani Ojca w Katyniu chcielibyśmy opublikować razem z fotografią tragicznie zmarłego Prezesa Rodzin Katyńskich.
Na wskazanej powyżej stronie internetowej znaleźliśmy dwie fotografie Pana Andrzeja Skąpskiego, jednakże ze względu na kontekst informacyjny (przytaczam:
"Prezes Federacji Rodzin Katyńskich współpracował z SB
TW "Igor"
W czasach PRL był przewodniczącym PRON w Białym Dunajcu, zarejestrowanym jako tajny współpracownik SB o pseudonimie "Igor"), chciałbym Panią zapytać, czy dysponuje Pani może innym wizerunkiem Pani Ojca?
Wieczne odpoczywanie racz im dać Panie, a swiatłość wiekuista niechaj im świeci.
70 lat temu, od kilku dni, w tym miejscu, słychać było suche trzaski wystrzałów i głuche odgłosy ciał spychanych bezładnie do „dołów śmierci” - oprawcy z NKWD strzałem w tył głowy mordowali naszych Ojców. Jak to miejsce wtedy wyglądało wiosną 1940 roku…? Te drzewa tego nie pamiętają. Zostały posadzone rękami morderców, aby swymi korzeniami na zawsze zakryć i przygwoździć ślady zbrodni. Ten zamiar się nie powiódł – minęły zaledwie trzy lata i świat poznał słowo „Katyń”. „Katyń” – „las katyński” – nieprzerwanie od 67. lat złowrogo brzmiące słowa. „Katyń” – słowo, które stało się synonimem zbrodni – Zbrodni Katyńskiej – zbrodni dokonanej na ponad 22 000. polskich jeńców wojennych, jeńców niewypowiedzianej wojny. Mówiąc o Ofiarach Zbrodni Katyńskiej, często popełnia się błąd historyczny, przywołując jedynie zamordowanych polskich oficerów. Błąd tym bardziej dla nas przykry, że krzywdzący pamięć niemałej ilości zamordowanych jeńców, osób cywilnych – wysokich urzędników państwowych i samorządowych, profesorów, prawników, funkcjonariuszy służb mundurowych… Razem z oficerami Wojska Polskiego byli oni wszyscy jeńcami wojennymi – z dumą określani teraz wspólnym mianem – kwiat polskiej inteligencji. Nie powielajmy tego błędu. Stojąc tu, nad grobami naszych Ojców, łączymy się w myślach z bliskimi nam osobami z Rodzin Katyńskich, których Ojcowie spoczywają w takich samych lasach w Charkowie i Miednoje, tak samo mordowani strzałem w tył głowy w kazamatach NKWD Charkowa i Tweru, tego Tweru, który wówczas nosił nazwę Kalinin – od nazwiska jednego z sygnatariuszy haniebnego stalinowskiego rozkazu z 5 marca 1940. Łączymy się w myślach z ponad 7 000. rodzin, których Ojcowie zostali zamordowani na terenie Ukrainy i Białorusi. Zbrodnia Katyńska dotknęła tysięcy Rodzin, dziś pisanej z dużej litery, z szacunku dla tragedii, jakiej doznały wtedy Żony, Córki i Synowie Ofiar tu spoczywających. Minęło 70 lat - czas zrobił swoje. Dzisiaj Wdowy - pokolenie naszych Matek - to kilkadziesiąt pań ponad 90-cio letnich. Najstarsza z Nich zmarła w ubiegłym roku w Izraelu, w wieku 108 lat. My, pokolenie dzieci, to paręset Córek i Synów, dzisiaj w najlepszym wypadku 70-latków. Jest nas tu dzisiaj garstka. Przyjechaliśmy z naszymi dziećmi - wnukami i prawnukami - aby nad grobami Ojców przekazać im nasze posłanie – pilnujcie tego miejsca, pilnujcie godnej pamięci Waszych przodków, nigdy nie pozwólcie, aby ta pamięć była zawłaszczana przez obce osoby, jak to niestety często ma miejsce. Nikt poza Wami nie ma prawa do tego miejsca i pilnowania tej pamięci. Przekażcie kiedyś to posłanie swoim dzieciom – niech ta pamięć trwa. Jeszcze raz powtarzam i zobowiązuję Was – pilnujcie tego miejsca i pamięci Waszych przodków. Nie czas, aby dzisiaj przypominać, jak przez dziesięciolecia nasze poczucie nienaprawionej krzywdy było potęgowane doznawanymi szykanami, jak w zniewolonej rzeczywistości żyliśmy z dodatkowym piętnem obywateli drugiej kategorii. Jak zakłamywano historię i przemilczano ofiarę życia naszych Bliskich. Te lata nauczyły nas pokory w poczuciu bezsilności, ale też cierpliwości i nadziei - nadziei, że prawda zwycięży. Czekaliśmy na te dni blisko 50 lat – długich, ponurych lat. W 1989 roku odzyskaliśmy niepodległość – przestaliśmy być obywatelami drugiej kategorii. Zawiązywaliśmy Rodziny Katyńskie, mimo balastu poprzednich lat byliśmy pełni optymizmu. Stawialiśmy przed sobą cele działań. Na pierwszym miejscu ten najważniejszy – godne upamiętnienie tego miejsca, tu w lesie katyńskim, i w lasach Charkowa i Miednoje. Początek lat 90. przyniósł znaczące wydarzenia. 13 kwietnia 1990 roku strona rosyjska, komunikatem agencji TASS przyznała się do odpowiedzialności za Zbrodnię Katyńską. W ślad za tym przekazała Polsce kopie dokumentów najwyższej wagi, w tym haniebną decyzję Biura Politycznego WKP(b) z 5 marca 1940, która podpisem Stalina skazała na rozstrzelanie polskich jeńców, a także tzw. „listy wywozowe” z obozów jenieckich. Ujawniono – po blisko 50 latach – miejsca mordu i spoczynku jeńców obozów ze Starobielska i Ostaszkowa. Listy wywozowe pozwoliły nam zweryfikować wiedzę na temat losu Ofiar. Po obu stronach rozpoczęto tzw. „śledztwa katyńskie”. Strona polska rozpoczęła prace ekshumacyjne mające na celu wyznaczenie zasięgu cmentarzy. Wydawało się, że szybko zrealizowane będą kolejne cele, na które czekają Rodziny Katyńskie. Tak się jednak nie stało, bezpowrotnie został zaprzepaszczony przychylny sprawie Zbrodni Katyńskiej czas połowy lat 90, poza jednym: kontynuowano prace przygotowawcze dla budowy Polskich Cmentarzy Wojennych, tu w Katyniu, w Charkowie i Miednoje. Polskie śledztwo katyńskie zostało, bez racjonalnego powodu, zawieszone. Coraz częściej słyszeliśmy bolesne dla nas słowa: „Wy znowu z tym Katyniem”. Z drugiej strony, do dobrego tonu towarzyskiego należało „chwalenie” się związkiem z Rodzinami Katyńskimi przez osoby nie mające z Nimi, tu leżącymi, żadnych więzów rodzinnych. Dla tych osób jest to swoisty sposób na zaistnienie, nie obyło się bez podszywania pod naszą organizację, nie zawahali się przed brutalnymi prowokacjami, które na długo kładły się cieniem na Rodziny Katyńskie. Strona rosyjska sukcesywnie usztywniała swoje stanowisko. W 2005 roku ogłoszono, że w 2004 roku, po ponad 10. latach umorzone zostało rosyjskie śledztwo katyńskie, z powodu uznania Zbrodni Katyńskiej za „zbrodnię pospolitą”, i jako taką uległą przedawnieniu. Uzasadnienie umorzenia utajniono. Ze strony Polski nie było na to żadnej oficjalnej reakcji. Zdeterminowani tą sytuacją, obraźliwą dla pamięci naszych Ojców, kilkuset członków Rodzin Katyńskich wystąpiło wiosną 2006 roku do głównego prokuratora wojskowego FR z pismami z wnioskami o udostępnienie tego uzasadnienia. Odpowiedzi były jednakowe – sprawa jest utajniona i nic nie da się zrobić. Kilka osób, po wyczerpaniu drogi prawnej przed sądami rosyjskimi wystąpiło ze ETPC w Strasburgu, aktualnie toczą się przed nim dwie sprawy z polskich pozwów. Rodziny Katyńskie trwają w poczuciu nadziei, nie opuszcza nas ona do dziś, oczekujemy na każdy krok przybliżający definitywne załatwienie sprawy katyńskiej. Załatwienie - które nie usunie bólu w naszych sercach, ale spowoduje, że rana przestanie krwawić a złowrogie słowo „Katyń” przestanie kłaść się cieniem na stosunkach polsko-rosyjskich. Zdajemy sobie sprawę, że satysfakcjonujące decyzję mogą zapaść jedynie na najwyższych szczeblach władzy. Nadzieje wiążemy z pracami reaktywowanej w 2008 roku polsko-rosyjskiej Grupy ds. Trudnych. Zaowocowały one już konkretnymi ustaleniami i działaniami: konsensusem stron w sprawie prawdy historycznej o Zbrodni Katyńskiej i apelem z lipca ubiegłego roku, skierowanym do premierów obu krajów, o definitywne załatwienie szeroko pojętej sprawy Zbrodni Katyńskiej. Pierwszym odzewem na ten apel była zapowiedź premiera Rosji, 1 września 2009 roku na Westerplatte, o gotowości otwarcia archiwów. Od kilku tygodni z Federacji Rosyjskiej dochodziły sygnały o istotnej zmianie stosunku do Zbrodni Katyńskiej. Była to zapowiedź premiera Rosji o odwiedzeniu Polskiego Cmentarza Wojennego w Katyniu, a także wydane podległym służbom polecenie szukania w archiwach nienazwanych nam dotąd dokumentów historycznych. Przed paroma dniami znamienne było wyemitowanie w państwowej telewizji rosyjskiej filmu Andrzeja Wajdy „Katyń”. Mimo iż emisja nastąpiła na kanale „Kultura” o tak zwanej mniejszej oglądalności, kanale skierowanym do kręgów opiniotwórczych, był to zdecydowany sygnał, że odchodzi się definitywnie od dawnej retoryki kłamstw historycznych. Trzy dni temu, po raz pierwszy w tym miejscu hołd Ofiarom mordu katyńskiego oddał premier Rosji, nazywając bohaterami tych, którym jeszcze niedawno odmawiano prawdy historycznej o ofierze ich życia. Premierzy Pan Donald Tusk i Władimir Putin wypowiedzieli tu, nad grobami naszych Ojców, znamienne słowa, które w nas, w Rodzinach Katyńskich, obudziły nową nadzieję.
Panie Prezydencie, Szanowni Państwo! W tegoroczne obchody wpisują się jeszcze dwa ważne elementy. Właśnie rozstrzygnięty został konkurs na nową siedzibę Muzeum Katyńskiego w Kaponierze Cytadeli warszawskiej. Pamięć naszych Ojców i pamiątki po nich zostaną w sposób godny uwiecznione, a dla przyszłych pokoleń Muzeum stanie się świadectwem i lekcją historii. a Ponadto obchodzimy 10. rocznicę wybudowania i poświęcenia tego cmentarza i Polskich Cmentarzy Wojennych w Charkowie i Miednoje. Wspominamy ten dzień z niemałym wzruszeniem – był to dla nas, po 60 latach, dzień pogrzebu naszych Bliskim - pogrzebu w wymiarze nie symbolicznym, ale jak najbardziej rzeczywistym. Nie byłoby tych Cmentarzy gdyby nie determinacja jednej osoby – pana ministra Andrzeja Przewoźnika, sekretarza ROPWiM. Wiemy jakie trudności musiał Pan pokonać, ile pracy to kosztowało, aby one powstały. Jeszcze raz bardzo serdecznie Panu dziękujemy! Szanowny Panie Prezydencie! W imieniu Rodziny Katyńskiej bardzo serdecznie dziękuję, że jest Pan tu dzisiaj z nami, że zechciał Pan przewodniczyć dzisiejszej uroczystości - obecność Głowy Państwa na naszej pielgrzymce nadała jej najwyższą rangę. Dziękuję wszystkim, którzy tu razem z nami przybyli – dziękuję wszystkim, którzy ten wyjazd zorganizowali i przygotowali. Kończąc, proszę uprzejmie Pana Prezydenta i wszystkich obecnych, aby w skupieniu i zadumie pochylili się na chwilę i przywołali pamięć o jedynej zamordowanej tu kobiecie, porucznik pilot Janinie Lewandowskiej, o generałach Bohatyrewiczu i Smorawińskim, o wszystkich tu spoczywających.
Puff był według tych opisów
wręcz oblegany, nie można się było opędzićod chętnych. Któryś z esesmanów
mówił o oczekującej kolejce sześciusetmężczyzn. Pokoiki były umieszczone po
przeciwnych stronach korytarza napiętrze bloku nr 24.
Żydówek w puffach nie
powinno być, a podobno siętrafiały...
ci mężczyźni byli wciągani na sznurach przez
okna napiętro. To już prawie folklor obozowy.
O puffie w Auschwitz
wspomina Tadeusz Borowski Barak nr 24 mieścisię blisko słynnej bramy z
napisem "Arbeit Macht Frei".Stoi tuż za nią,po lewej stronie. Pierwszy blok.
Widać go na większości zdjęć
Bp Williamson mówi o Kłamstwie, na którym zbudowany został po 1945 r. nowy porządek świata. 1.3 mln osób z obozów: Treblinka, Majdanek, Bełżec i Sobibór poszło do zajętej przez Niemcy części ZSRR.
1.3 mln osób deportowanych z obozów: Treblinka, Majdanek, Bełżec i Sobibór w żadnym wypadku nie zostało zagazowanych, bowiem wszyscy zostali przetransportowani do zajętej przez Niemców części Związku Sowieckiego - twierdzi biskup Richard Williamson w majlu, na który powołuje się tygodnik Der Spiegel w sobotnim wydaniu.
Bp Williamson mówi o Kłamstwie, na którym zbudowany został po 1945 r. nowy porządek świata, w którym żydom powierzono do odegrania rolę "zastępcy Zbawiciela". Na kwiecień wyznaczył Sąd Grodzki w Regensburgu posiedzenie, na którym bp Williamson odpowiadać będzie za "podburzanie ludu". Bp. Williamson mieszka w Londynie, jest członkiem Bractwa św. Piusa X.. http://tinyurl.com/ykasqum
Czterech byłych więźniów niemieckiego obozu
Auschwitz grozi bojkotem obchodów 65. rocznicy wyzwolenia obozu. Zarzucają
dyrektorowi Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau Piotrowi M.A. Cywińskiemu, że
na ...
Książka
ukazuje się w nowej serii "Historia Mówiona" wydawanej przez Dom
Spotkań z Historią i Ośrodek KARTA. To wybór relacji byłych więźniów
obozów systemu Mauthausen-Gusen, uchodzących za najbardziej
wyniszczające i okrutne wśród wszystkich nazistowskich obozów
koncentracyjnych. O swoich przeżyciach opowiada ponad sto osób, które
przeszły przez to skrajne doświadczenie. Książka jest efektem
międzynarodowego projektu Mauthausen Survivors Documentation Project, w
ramach którego Ośrodek KARTA nagrał około 170 relacji biograficznych
obejmujących całe życie "ocalonych z Mauthausen".
Prof. Jerzy
Kochanowski: "Mimo że nazistowskie obozy koncentracyjne mają już
olbrzymią i różnorodną literaturę, to ich obraz utrwalony w pamięci
zbiorowej społeczeństwa jest nadal niezwykle schematyczny i
jednowymiarowy. Jest to w niemałej mierze skutkiem celowej „polityki
historycznej” okresu sprzed 1989 r., w której dopuszczano wyłącznie
czerń i biel, wykluczając natomiast wszelkie odcienie szarości (których
w lagrowym świecie nie brakowało). Cenzura (ale i samocenzura)
obejmowała również byłych więźniów, którzy albo nie mogli, albo –
równie często – nie chcieli mówić o wszystkich swoich doświadczeniach.
Książka "Ocaleni z Mauthausen" ma wszelkie szanse przyczynić się do
przełamania tego stereotypowego myślenia. Z jednej strony pokazuje (czy
wręcz uwydatnia) to, co wiemy już od dawna – jak straszną rzeczą były
nazistowskie obozy, jak niewyobrażalną gehenną było życie w nich, jak
wielu ludzi i w jaki sposób poniosło w nich śmierć. Z drugiej – jak
wiele było wspomnianych wyżej odcieni szarości i różnorodnych postaw –
zarówno skrajnej brutalności, jak zachowań niezwykle humanitarnych,
przykładów podłości i odwagi, dążenia nie tylko do przeżycia, ale
również „życia” - w bardzo szerokim tego słowa znaczeniu. W książce
głos oddano wyłącznie świadkom – oprócz wstępu nie ma tutaj zewnętrznej
narracji, którą zastępuje niezwykle umiejętny układ fragmentów źródeł.
(...) Otrzymaliśmy wyjątkowo plastyczny, działający na wyobraźnię
obraz, pokazujący niezwykłe zróżnicowanie obozowego świata. Mimo, że z
pewnością nie jest to lektura łatwa, to jednocześnie naprawdę
pasjonująca, od której jest się wręcz trudno oderwać." http://www.facebook.com/event.php?eid=245742723756
Willi: ukradli napis w Oświęcimiu. Akt 1, świeczka 9. HERODY/ Herodenspiel von Stefan KOSIEWSKI
Willi:
Eine schande vier Polnische Volk , warum klauen die die Aufschrieft Arbeit Macht Frei, Unferschämcheit.
Willi pokrzykuje, wymachuje ciupagą:
Stefan widze ze zescie juz mardzo sie z niemczyli ze was ojczyzna nie interesuje , caly swiad bebni o kradzieze w oswiecimiu Arbeit Macht Frei :. a tego Volksdeutschego Pollaka odprowadze osobiscie w kajdankach do polskie , 73 Gute Nacht
Uwe:
Wycieczki żydow z Izraela do Oświęcimia obstawiają przed Polakami i pilnują żolnierze Izraela; teraz, jak nie wiadomo, po co ktoś miałby ten napis w Oświęcimie: Arbeit macht frei ukraść, to czy nie chodzi o to, mój Willi, że jak się najpierw powoła wspólny, izraelsko-polski kontyngent wojskowy do pilnowania budynków i ulic byłego getta w: Czeladzi, Będzinie, Sosnowcu, Tomaszowie Mazowieckim i Lubelskim, etc., to
czy to nie bedzie łatwiej, czy trudniej żydom do powrotu cu Pojlin, na
tradycyjnie gościnne tereny i osiedla w Unii Europejskiej, bo czy
ten napis był z kolorowych metali, żeby go głupi kradł, a drugi od
niego kupił i narażali się obaj przy tym na karę po śmierci?
Willi:
Hallo Stefan co mi tu ten twoj gownasz pololk pisze : der blötman der kient do nicht die geschiechte von 1945r. Poloki ukradli napis w Oswiecimiu Ha Ha a moze Göbelse :. Vrohes Gesuntes Weinachtsfest , und ein rutsch ins Jahr 2010 , Abe ersten Januar wiel ich euchnicht mehr kienen :. 73
Uwe:
Policja odzyskała napis: Arbeit macht frei. Zatrzymano pięć osób, sprawcy są przesłuchiwani. 100 tysięcy dutków nagrody idzie do podziału między oficera prowadzącego, a tajnego kapusia, co robi za Judasza. Cała akcja była przygotowana rzekomo na zlecenie "szalonego kolekcjonera", odebrane przez internet w gorączce przedświątecznych zamówień. Chucpa, klasyczna prowokacja, Jedwabne w rękawiczkach. Jak na filmie "Przepraszam, czy tu biją", gdzie milicjant Kulej prowokuje naród do małpich zachowań.
Willi:
Stefan mozesz dla tych poslac odymnie pozdrowienia swiateczny i 2010 Prost Neu Jahr
Zmowa dwóch dyktatorów; komunizm musi być osądzony przez Międzynarodowy Trybunał taki sam jak Norymberga!
Nowaja Gazjeta № 93 z 26 sierpnia 2009 Преступление, залитое щелочью
Служба безопасности Украины рассекретила
документы, свидетельствующие о расстреле польских офицеров под
Харьковом и о попытках власти СССР скрыть захоронение
23 августа 1939 года — день подписания пакта Молотова — Риббентропа
— одна из самых позорных и трагических дат отечественной истории.
И дело не только в том явном позоре, который ощущали уже тогда
многие граждане СССР, искренне ненавидевшие фашизм. Гораздо страшнее
секретные страницы, о которых стало известно спустя десятилетия.
Примечательно, что коммунистические вожди хорошо сознавали аморальность
и преступность своих действий и яростно отрицали сам факт существования
секретных протоколов — ныне же некоторые политики представляют их чуть
ли не достижением.
Договор двух диктаторов о разделе Восточной Европы стал последним
шагом к началу Второй мировой войны — через неделю после заключения
сделки.
1 сентября гитлеровская Германия напала на Польшу. 17 сентября в
Польшу вторглись советские войска, занимая территории в соответствии с
секретными протоколами. Советская пропаганда объявила это
«освободительным походом в Западную Украину и в Западную Белоруссию».
Красноармейцы верили этим лозунгам вполне искренне, а чекисты свои цели
и методы не афишировали.
Польская армия практически не оказывала сопротивления советским войскам в соответствии с приказом главнокомандующего.
В советском плену оказались около 250 тысяч польских военнослужащих
(включая пограничников, полицейских и т.п.). Рядовые и унтер-офицеры
вскоре были отпущены, а 15 тысяч офицеров были сосредоточены в трех
лагерях: Старобельском, Козельском и Осташковском.
Весной 1940 года переписка с военнопленными оборвалась.
Место расстрела узников одного из трех лагерей — Козельского — было
обнаружено в 1943 году в Катынском лесу, когда Смоленская область была
оккупирована немцами. Тогда же международная комиссия установила время
расстрелов. Советские власти после освобождения Смоленска в 1944 году
создали свою комиссию под началом академика Бурденко и затем на
протяжении почти полувека приписывали расстрел поляков немцам. В
Нюрнберге была даже сделана безуспешная попытка включить это в
обвинение нацистским главарям.
Именно из-за страшной находки в Катыни и появился термин «катынское
преступление». Места захоронения расстрелянных узников двух других
лагерей оставались неизвестны.
komunizm musi być osądzony przez Międzynarodowy Trybunał taki sam jak
Norymberga. Polska i Europa mają prawo do poznania prawdy o swojej
przeszłości. Komunistyczni złoczyńcy i kaci muszą być nazwani po
nazwisku, a czyny ich muszą być osądzone jak przestępstwa zbrodniarzy
hitlerowskich, jako zbrodnie przeciwko ludzkości - Stefan KOSIEWSKI im
Januar 2005
Лишь после начала перестройки, в 1990 году, М.С. Горбачев передал В.
Ярузельскому копии ряда документов, подтверждающих то, что давно было
ясно всему миру: военнопленных поляков расстреляли сотрудники НКВД в
апреле-мае 1940 года. Вскоре после официального признания вины
советского руководства было найдено и решение Политбюро о расстреле
военнопленных поляков, подписанное Сталиным, Ворошиловым, Молотовым и
Микояном. В том же 1990 году было начато расследование, принятое к
производству Главной военной прокуратурой СССР; в 1990 году под
Харьковом было обнаружено место захоронения узников Старобельского
лагеря; в 1991-м — Осташковского, близ села Медное Тверской области.
Расследование, начатое в 1990 году, в сентябре 2004-го было
прекращено. Известно это стало лишь в марте 2005 года, когда главный
военный прокурор РФ А.Н. Савенков объявил об этом на пресс-конференции,
сообщив одновременно, что постановление о прекращении дела является
секретным, так же, как и 116 из 183 томов уголовного дела.
Этот новый острый приступ мании секретности не только перечеркнул
появившийся в 1990 году шанс избавиться от призраков прошлого в
отношениях с Польшей, но и придал силы сталинистам всех оттенков, без
устали повторяющим советскую версию.
И вот в «Литературной газете» (№ 29, 15.07.2009) некто Д. Калюжный
(последователь академика Фоменко, давнего борца с фальсификацией
истории) взывает к «комиссии по противодействию историческим
фальшивкам», чтобы она помогла снять с советских властей обвинение в
расстреле военнопленных польских офицеров.
Невежество автора поразительно: например, он утверждает, что «как
раз в 1940 году у нас создавались польские части под командованием
генерала Андерса». Генерал Андерс в 1940 году сидел во внутренней
тюрьме на Лубянке, а про создание польских частей и речи не было.
Остальные «аргументы» того же качества.
Невежество автора, конечно, преимущественно его собственная заслуга.
Преимущественно, но не целиком.
Ответственность за то, что сегодня могут высказываться такие
бредовые версии, несут и те, кто до сих пор держит информацию под
замком, кто засекретил не только большинство томов расследования, но
даже и постановление о прекращении «Катынского дела».
Эта секретность аморальна. Тот, кто скрывает информацию о преступлении, становится соучастником.
w tym miejscu w 1940 roku UNKWD rozstrzelało około tysiąca polskich oficerów i generałów
КОМИТЕТ ГОСУДАРСТВЕННОЙ БЕЗОПАСНОСТИ ПРИ СОВЕТЕ МИНИСТРОВ УКРАИНСКОЙ ССР
7 июня 69 г. № 297/Н г. Киев ТОЛЬКО ЛИЧНО Совершенно секретно Серия «К» Экз. № 1
СЕКРЕТАРЮ ЦЕНТРАЛЬНОГО КОМИТЕТА КОММУНИСТИЧЕСКОЙ ПАРТИИ УКРАИНЫ товарищу ШЕЛЕСТУ П.Е.
УКГБ по Харьковской области 2 июня 1969 года был получен сигнал о
том, что в лесу, около поселка Пятихатки, неизвестными лицами вскрыта
могила массового захоронения.
При проверке на месте оказалось, что в лесу, на удалении примерно
100 метров от шоссе Харьков—Белгород, на площади радиусом примерно 50
м. имеется множество провалов почвы глубиной до 70 см. в виде
прямоугольников 3х6 и более метров. Один провал разрыт на глубину до 1
метра, где видны кости и черепа людей. Часть костей разбросана около
вскрытой ямы. Там же имеются остатки военной обуви иностранного
производства.
Принятыми мерами были установлены СТЕПИН Дима, ПЕШКОВ Сергей,
КРУГЛЫХ Виктор — ученики 5—6 классов, проживающие в пос. Пятихатки,
которые участвовали в раскопке могилы и обнаружили там: обручальное
кольцо с инициалами «А.К.». и датой 29.VI.24 года; золотые коронки
зубов; пуговицы с изображением польского герба; металлические пластинки
с надписями: «тов. ПТАШИНСКОМУ И.И. за борьбу с контрреволюцией от
коллегии ГПУ», «т. ДУБОВОМУ у вiдзначения Х рiччя Жовтня, Киiвський
Окрвиконком 7/XI-1927 р».
Установлено, что в указанном месте в 1940 году УНКВД по Харьковской
области было захоронено значительное количество (несколько тысяч)
расстрелянных офицеров и генералов буржуазной Польши, останки которых и
обнаружены детьми при случайных обстоятельствах.
Пенсионер КГБ ГАЛИЦЫН, работавший шофером в органах госбезопасности
и участвовавших в захоронении, пояснил, что на этом месте могли быть
захоронены и советские граждане, а также в 1941 году при эвакуации
УНКВД были зарыты различные предметы личного обихода, конфискованные
при арестах в 1937—1938 гг. В их числе могли быть папки и портфели с
дарственными надписями на пластинках.
О месте захоронения поляков знают: бывший нач. УНКВД САФОНОВ П.С.,
проживающий в Харькове, бывший зам. начальника УНКВД ТИХОНОВ П.П.,
проживающий в Киеве, бывший комендант УНКВД КУПРИЙ Т.Ф., проживающий в
Полтаве, и проживающие в Харькове бывшие работники комендатуры УНКВД —
КУБАРЕВ, ВИГОВСКИЙ, КАРМАНОВ.
О зарытых конфискованных вещах знают МЕЛЬНИК И СКАКУН, проживающие в Харькове.
Круг лиц, которым стало известно о могилах в лесу, высказывают
мнение, что это захоронены солдаты противника, погибшие во время войны.
Нарушенная могила восстановлена и образовавшиеся провалы земли будут засыпаны.
likwidację specobjekta (obiektu specjalnego znaczenia) finansuje ukraińskie KGB w wysokości 10 tys. rubli
ПРЕДСЕДАТЕЛЬ КОМИТЕТА ГОСБЕЗОПАСНОСТИ ПРИ СОВЕТЕ МИНИСТРОВ УКРАИНСКОЙ ССР Генерал-полковник В. НИКИТЧЕНКО
отп. 4 экз. 1 — КГБ СССР 2 — ЦК КПУ 3 — СМ УССР 4 — в дело Исп. т. Никитченко черновик уничтожен печ. Ступакова Уч. № 144 от 7.VI.69 г.
УКРАIНСЬКА РСР УКРАИНСКАЯ ССР
Управление Комитета Государственной Безопасности при Совете Министров Украинской ССР по Харьковской области
______июня 1969 г. №10/9736 г. Харьков
Сов. секретно Серия «К» Экз. № __
ПРЕДСЕДАТЕЛЮ КОМИТЕТА ГОСБЕЗОПАСНОСТИ ПРИ СОВЕТЕ МИНИСТРОВ УКРАИНСКОЙ ССР ГЕНЕРАЛ-ПОЛКОВНИКУ тов. НИКИТЧЕНКО В.Ф. гор. Киев.
В дополнение к нашему № 10/9354 от 12 июня 1969 г. сообщаю, что
согласно Вашему указанию я выехал в КГБ СССР для решения ряда вопросов,
связанных с ликвидацией спецобъекта.
В течение 16—18 июня совместно с Заместителем Председателя КГБ при
СМ СССР генерал-лейтенантом ЦВИГУНОМ С.К., а затем с Председателем КГБ
при СМ СССР тов. АНДРОПОВЫМ Ю.А. было принято решение о ликвидации
спецобъекта путем применения химикатов — чешуйчатого технического
едкого натрия.
Ликвидация спецобъекта будет осуществлена под видом строительства
специального объекта КГБ, в связи с чем УКГБ по Харьковской области
возбудит ходатайство перед Харьковским Облисполкомом о выделении
земельного участка.
По принятому решению объект будет огражден забором из колючей
проволоки и на его территории возведены два строения: одно — для
персонала охраны, другое — для хранения химикатов.
До полной ликвидации объекта (не менее 4 лет) он будет охраняться
двумя постами надзирательского состава следственного изолятора. Эти же
лица будут непосредственно осуществлять основные работы по ликвидации
объекта.
Для обеспечения принятого решения приказом Председателя КГБ при СМ
СССР в УКГБ по Харьковской области открыт следственный изолятор со
штатом в 21 единицу, в том числе начальник следизолятора — офицер и 4
спецводителя.
По указанию Зам. Председателя КГБ при СМ СССР генерал-лейтенанта
тов. ЦВИГУНА С.К. ХОЗУ КГБ СССР выделяет для УКГБ четыре автомашины:
самосвал, грузовую автомашину с бурустановкой, автоцистерну и легковую
автомашину «ГАЗ-69». Эти автомашины вводятся в штат УКГБ.
Кроме того, ХОЗУ КГБ СССР дано указание обеспечить работы всем
необходимым материалом и защитными средствами, а также оказать УКГБ
помощь в возведении на территории объекта забора и двух сооружений.
Для проведения работ КГБ при СМ СССР финансирует в распоряжение УКГБ 10 тысяч рублей.
НАЧАЛЬНИК УПРАВЛЕНИЯ КОМИТЕТА ГОСБЕЗОПАСНОСТИ ПРИ СМ УССР ПО ХАРЬКОВСКОЙ ОБЛАСТИ ГЕНЕРАЛ-МАЙОР (П.ФЕЩЕНКО)
Stasiu Kamiński był więzniem paru obozów, świadkiem
na Procesie zbrodniarzy we Frankfurcie, fotka w jego ostatnim mieszkaniu,
Bankier Bethmann (portret za plecami) pomógł mu w życiu
Le procès de Nuremberg vu de l'intérieur. Un
travail d'historien unique qui met en lumière des aspects peu connus de
l'événement et lui redonne toute sa force.
Rediffusions : 06.08.2009 à 03:00 Nuremberg : les nazis face à leurs
crimes (France, 2006, 91mn) ARTE F Réalisateur: Christian Delage
Le procès de Nuremberg vu de
l'intérieur. Un travail d'historien unique qui met en lumière des aspects peu
connus de l'événement et lui redonne toute sa force.
Le 20 novembre 1945 commence au palais
de justice de Nuremberg le premier procès intenté par une instance judiciaire
internationale. Sur le banc des accusés : vingt-quatre responsables politiques,
militaires et économiques du IIIe Reich. Les audiences se succèdent pendant dix
mois jusqu'aux condamnations prononcées contre la majorité des accusés. Montage
des principaux moments du procès, ce film place le téléspectateur au coeur du
tribunal, montre le déroulement de la procédure et analyse la façon dont la
justice a appréhendé des crimes auxquels elle n'avait jamais été confrontée
auparavant.
Nouveaux
crimes, nouveau procès Le procès de Nuremberg fut un premier pas essentiel vers l'élaboration
d'une justice pénale internationale. Ses procureurs furent amenés à forger un
nouveau chef d'accusation, celui de "crime contre l'humanité", et un nouveau
terme, celui de "génocide". Le film montre comment la construction juridique
prévue par Robert Jackson, procureur général pour les États-Unis, se trouva
infléchie par la nature des crimes et insiste aussi sur la mise en scène : les
séances furent filmées et des montages projetés par l'accusation lors des
audiences. Il s'agissait alors moins d'informer l'assistance des horreurs
commises que de placer les accusés face à l'évidence de leur
monstruosité.
Subject: Stasiu Kaminski byl wiezniem paru obozow,
swiadkiem na Procesie zbrodniarzy we Frankfurcie, fotka w jego ostatnim
mieszkaniu, Bankier Bethmann (portret za plecami) pomogl mu w zyciu
Subject: Re: sowa magazyn europejski kat
ludnosci cywilnej powstanczej Warszawy Borislaw Kaminski byl po ojcu i matce
zydem; o dzialaniu band zydowskich w policji;Wladyslaw Dziemianczuk 12.7.2009 r.
w 66 rocznice Rzezi Polaków na Wolyniu;Wiktor Dmuchowski z prof. dr hab.
Walentym Czabanem
Szanowny Panue Sowa,
Dziękuję serdecznie za informacje.
Nie wiem jak do tego wszystkiego mam się ustosunkować
jako potomek kultury polskiej. Ja uważam ze kultura judaistyczna
jest bardzo istotnym aspektem kultury polskiej. Może mamy rozbieżne zdanie
w tej kwesti... Bardzo mi przykro , ale nie rozumiem Pana.
Juz dawno na mojej
stronie pisałem, ze Kaminski był Zydem, po mamunii niby Niemce,
kalwince. To samo Bach Zelewski i ten trzeci z Gniezna, wszycy kaci
Warszawy